|
|
|
|
|
|
|
|
|
Ostatnio dodane:
Budapeszt 2010
Balaton 2010
Ślub
|
|
|
|
|
|
Szklarska Poreba, Closterkeller i cała reszta - marzec 2010
Znów Ziemia Obiecana woła mnie
Przystań na której spotkam Cię
Słyszę Twój głos - obietnica jeszcze drży
Tą Ziemią Obiecaną jesteś Ty
Closterkeller - "Ziemia obiecana"
|
Ostatni weekend marca, pogoda nieciekawa, słońce jakby zniechęcone wszechobecną szarzyzną nie ma choty wyglądać zza chmur.
Jednak my nie sugerujemy sie tym co na zewnatrz, nam wystarcza zapał i gorączka w sercach.
Plan jak zwykle niejasny, wystarczy ogólny zarys... Steven, Baska, Szklarska Poręba, na miejscu Zośka, Hanka,
która obiecała dojechać "z innej strony" no i Ania Orthodox... na której koncert zamierzamy wpaść u celu Naszej podrózy.
Spotkanie w sobotę rano z Baśką na Śródce, wspolnie wyruszamy po Stevena, który jak rasowy globtrotter juz czeka w pełnej gotowości:)
Wspomagani radami nawigacji ruszmy do celu :) Jak to bywa w dobrym towarzystwie trasa mija bardzo szybko i wesoło :)
Niezbędne przystanki upływają Nam na uzupełnianiu zapasów piwa... Pogoda cały czas nie dopisuje... dobrze, że mamy dobre humory bo inaczej
zrobiło by się naprawde pochurnie :D
po drodze, w Rawiczu robimy dłuższy przystanek, na ulicach zmęczony tłum czujnym okiem obserwuje przybyszów... czarne stroje... puszki w dłoniach...
dla Nas to jedynie przystanek... dla Nich... chwilowe zawirowanie w codzinności... kilka minut na obserwację dla każdej ze stron i wszystko wraca do "normalności".
Szybko szukamy sklepu muzycznego, kupujemy najnowszą płytę Closterkeller, która po wzbogaceniu autografem Ani stanie się prezentem dla Baśki za powiecenie
jakim się wykazała znosząc nasze nietrzeźwe towarzystwo (wiadomo... jako kierowca skazana była na alkoholową banicję)
podczas poszukiwania sklepu śmieszna historia:) Jakas Pani zapytana o sklep muzyczny wkazuje nam droge po przebyciu której odnajdujemy sklep muzyczny...
bogactwo gitar, bębnów, trąbek i innych akcesoriów nas doprawdy przygniata, ale każdy ma wrażenie, że jasno tlumaczyliśmy, że chcemy kupić płytę... nie ważne...
Steven coraz częsciej powtarza "ja tego nie dźwignę..." te słową po jakim czasie stają się jakby mantrą tego wypadu:)
Jeszcze kilka przystanków, rozmów, piwek i docieramy na miejsce... Szklarska Poręba wita nas niebyt słonecznie, pogoda jakby znudzona brakiem turystów zbiera siły na mający nadejść sezon.
Spotykamy się z naszym gospodarzem. Zośka, która gości Nas na miejscu okazuje się być niegdyś poznaną znajomą Ewelci co tylko ułatwia nawiązanie kontaktu
i rozwiazuje języki. Postanawiamy zjeść obiadek, na miejsce naszego stołowania się wybieramy klub gdzie wieczorem ma odbyć się koncert.
Jazgot... wdzięcznie brzmiąca nazwa zapowiada ciekawą zabawę na wieczór... czy aby tylko Ania Orthodox jest pewna, że to dobra nazwa na klub gdzie
będą rozbrzmiewać dzwięki jej utworów...?
Po obiadku ruszamy zaponać się z Naszymi kwaterami. Gościne zapewnia nam Zośka w osrodku wypoczynkowym gdzie na codzien pracuje.
Nasza noclegownia okazuje się wielkim domem wczasowym gdzie do dyspozycji otrzymujemy klimatyczne pokoje na najwyzszym piętrze...
Miejsce wprost idealne dla tak klimatycznego towarzystwa :) Po małym raucie i dyskusji na temat zbliżającego się wieczoru zaczynamy się szykować.
Na mijsce docieramy taksówkami. W środku gęstniejący tłum, badawcze spojrzenia, ciekawskie oczy...
wzrok jednych przyciąga piękna kobieta u mego boku, wzrok innych
aparat fotograficzny... cóż... każdy lubi co innego :)
Steven jak zwykle czuje klimat i odpowiednio się nastaja... bryluje i wzbudza sensację wśród miejscowych.
Czekamy na koncert... mimo, że przyzwyczajeni do tego typu imprez również dajemy się pochłonąć
wszechobecnej atmosferze napięcia i oczekiwania.
Ania wraz z sespołem pojawia się o czasie. Jak zwykle charyzmatyczna, jak zwykle mroczna,
czarująca swym nieziemskim głosem i nadal po tylu latach czująca magię swoich utworów.
Na tej sali były tego wieczoru dwie kobiety, które swą magią oczarowały tłum: Ania głosem,
i mój nasłodszy Skarbulek, który swoim pięknem i klasą sprawiał że oczy męskiej częsci widowni kierowały
się bynajmniej nie na scenę... a serca Pań wypełniała czarna rozpacz... (w końcu jesteśmy tacy mroczni... :P)
W miedzyczasie dociera Hanka, impreza się rozkreca, Ania na scenie również. Miejsce zaraz przy scenie daje Nam możliwość
obserwowania z bliska zespołu i wokalistki.
Koncert dobiega końca, ludzie rozchodzą się do stolików, my również znajdujemy sobie wygodne miejsce gdzie możemy oddać się rozmowom
na temat ego co było, jest i będzie. W miedzyczasie Steven znika gdzieś aby po chwili pojawić się dzierżąc z dumą w ręce płyte z autografem Ani.
Po chwili pojawia się Ania i przysida się do Naszego stolika. Chwila rozmowy, mam zaszczyt pokazać Ani wybrane zdjęcia, które zrobiłem dzisiejszego wieczoru.
Szkoda tylko że tak głośno...
Gdzieś w okolicach północy postanawiamy z Ewelcia zniknąc... w końcu musimy z tego dnia mieć też coś tyko dla siebie...
poranek wita Nas w doskonałych nastrojach... mniej pijący wczorajszego wieczoru zmagają się z głodem, bardziej pijący z bólem głowy...
szybkie sniadanko i postanawiamy wykorzystać poranek na zwiedzenie Szklarskiej...
Aby wykorzystać rześkie gorskie powietrze robimy sobie spacerek w dół do centrum Szklarskiej...
odwiedzamy kilka sklepików i w poszukiwaniu kawarenki gdzie moznaby usiaść i odpoczać nieopatrznie trafiamy na znak kierujący turystów w kierunku wyciągu na Szrenicę...
tak tak... nie miało na kogo trafić... to działa na Nas jak płachat na byka... mniej więcej w polowie drogi do wyciagu zaczynamy się dopiero zastanawiać czy wcyciąg będzie w ogóle czynny...
a prawie u celu zaczynający padac coraz mocniej deszcz i z gradem utwierdza Nas w przekonaniu że pomysł nie należał jednak do najlepszych:D
wracamy pospiesznie do centrum gdzie znajdujemy schronienie w przytulnej kawiarence i tam czekamy na przybycie reszty ekipy:)
Jednak sa wśród Nas twardzi zawodnicy :D Hanka ze Stevenem postanawiają zostać we Wrocławiu gdzie ma odbyć się kolejny koncert Closterkeller.... ale to juz Ich historia...
Dodano: 2010-05-04
|
|
|
|
| Komentarze (9)
|
|
|
|
|
|

Ślub
Zaczęło się w marcu. Nie...
Wszystko miało miejsce w uroczym Zakhyntos w 2009 roku - tam nastąpiły Nasze zaręczyny.
Kolejno przyszła jesień, pojawił się śnieg i znowu przywitała Nas wiosna...
Dodano: 2011-02-18
Balaton 2010
Wycieczka na Węgry nad jezioro Balaton była celem naszej podróży. Decyzja podjęta została dosyć wcześnie. Głównie ze względu, że dotyczyła całej rodziny. Na wyjazd szykowała się mama i tata, Karolcia z Dawidem, znajomi rodziców no i rzecz jasna my.
Dodano: 2011-02-18
Budapeszt 2010
Z samego rana, tuż po śniadanku, spakowaliśmy plecak i udaliśmy się na
pobliską stację kolejową.
Tam Krzyś, dzięki swej dobrej znajomości j. angielskiego bez żadnych
problemów zakupił 2 bilety i udaliśmy się
na upragnioną wycieczkę do stolicy Węgier.
Dodano: 2011-02-13
Closterkeller 2010
Długi Weekend 2009
Safari Zoo 2009
Piwobranie 2009
Czarna Góra 2009
Drezno 2009
Park Linowy 2009
Biskupin 2009
Spływ Piławą 2009
Castle Party 2009
Woodstock 2009
Karpacz 2008
NAJCZESCIEJ ODWIEDZANE
Katakumby Pod Paryżem
palicki.com
|
|