|
|
|
|
|
|
|
|
|
Ostatnio dodane:
Budapeszt 2010
Balaton 2010
Ślub
|
|
|
|
|
|
Sisters of Mercy, Drezno 2009 :)
Luboń.
Miesiąc marzec - przysłowiowy figlarzec. Jednego dnia raczy Nas słońcem innym razem funduje deszcz..
Drezno? Znajomi Krzyska. Koncert The Sisters of Mercy? Brzmi zachęcająco...
Godz. 18h. Zjeżdżamy się do mieszkania Agaty - głównej organizatorki wypadu, a stamtąd ruszamy poza naszą zachodnią granicę.
Jak zrodził się ten pomysł? Bardzo prosto, jak zawsze spontanicznie i bez dłuższego namysłu.
Ktoś rzucił hasło, ktoś inny przekazał, reszta podłapała i tym oto sposobem
znaleźliśmy się wszyscy ( bo aż 10osób) u Justin`a w Dreźnie.
Droga upłynęła dość szybko i całkiem przyjemnie, nie biorąc oczywiście
pod uwagę polskich utrudnień komunikacyjnych. Kierowca cały czas zapuszczał
coraz to klimatyczniejsze kawałki z gatunku gotyckiego rocka i
nim się obejrzeliśmy byliśmy już u celu podróży.
Metę zapewnił nam Justin. Ulokowanie w dużym pokoju,
bardzo przytulnej i jak się później okazało niezwykle ustawnej kawalerki było
bardzo dobrym pomysłem. Wszyscy blisko siebie. Jedni leżeli na podłodze,
inni rozłożyli się na materacach, czy karimatach, jeszcze inni zawinęli się
w śpiwory.
Wspólna toaleta, jedna kuchnia, każdy ze swym prowiantem.
W takich właśnie sytuacjach okazuje się, że nie znając się za dobrze można
wspólnie dzielić czas nie czując skrępowania, a wręcz przeciwnie
całkiem dobrze przy tym się bawiąc. Nocne pogaduchy przy niemieckim piwku,
opowieści z kraju i ze świata wszystko to sprawiło, że ten weekendowy
wypad niezależnych od siebie ludzi stal się tak de facto pretekstem do
bliższego zapoznania. Skoro świt...oj, nie, tak wczesnie chyba nie było.
Przed południem wybraliśmy się zwiedzić miasto. Pogoda co prawda nie sprzyjała
spacerom, ale jako, że mieliśmy do swej dyspozycji tylko ten weekendowy czas,
a Drezno oferowało wiele atrakcji turystycznych, każda minuta była cenna.
Meander Łaby dzieli miasto na dwie części: Starówkę i Nowe Miasto.
Idąc wzdłuż rzeki doszliśmy do Starego Rynku, gdzie czekały muzea,
barokowe zabytki: słynna galeria sztuki, stara synagoga, kościół mariacki itd.
Dużą zaletą miasta, jest fakt, że te wszystkie w/w wymienione
atrakcje można zwiedzić podczas wygodnego spaceru.
Aż się wierzyć nie chce, że miejsce to zostało doszczętnie zniszczone w czasie
II wojny światowej. Ogrom nakładów finansowych przy odbudowie miasta przyniósł
oczekiwane efekty. Stolica Saksonii zachwyca swym urokiem turystów z całego świata.
U wylotu Nowego Miasta znaleźć z kolei można nowoczesne, niejednokrotnie
bardzo ekskluzywne sklepy, stylową gastronomię oraz nocne kluby.
Na wzgórzu nad prawym brzegiem Łaby, między placem Alberta
i słynnym mostem "Blaues Wunder", wznoszą się trzy wspaniałe pałace
: Pałac Albrechta, Pałac Lingnera i pałac "Eckberg".
Az dech zapiera w piersi.
Wieczorem gromadnie ruszyliśmy do pizzerii po czym zaczęło się szykowanie na
koncert.. Owe szykowanie należy rozumieć w bardzo szerokim zakresie :p
Odpowiedni stan ducha pomogły osiągnąć nam trunki z rodzimego browaru,
do klubu więc zmuszeni byliśmy udać się na piechotę. I tu pochwalę się,
że moi panowie wykazali się bardzo dobrą orientacją w terenie i bezproblemowo
dotarliśmy do celu.
Jeśli chodzi o klub. To na pierwszy rzut oka nie robił większego wrażenia.
W środku jednak miło zaskoczyła nas atmosfera tam panująca.
Nie muszę wspominać o obowiązującym tu gotyckim image. Wszechobecna
czerń chyba zaskoczyła Naszych niewtajemniczonych współtowarzyszy, ale my?
My oczywiście byliśmy odpowiedni przygotowani na tę okoliczność.
Jeśli chodzi o sam koncert, to trochę dziwne odczucia
mieliśmy stojąc wśród statycznego tłumu. Oczywiście wcześniej uprzedzano Nas, ze
niemiecka publika nie łatwo daje się poderwać do ruchu, niemniej
jednak uznaliśmy ów wskazówki za delikatnie przesadzone :p
Andrew Eldritch dał popis swego charakterystycznego wokalu,
miło zaskoczył fanów nowymi singlami i o dziwo znany ze swej charyzmy i
ekstrawaganckich zachowań spokojnie dotrwał do końca koncertu nie niszcząc sprzętu
czy też nie wyrzucając członków zespołu z imprezy itp.
Ku naszemu wielkiemu zdziwieniu nie było bis`u i nawet się o jego nie
domagano. Wszechobecny spokój, planowo rozłożony początek i
zakończenie imprezy, zaśpiewane, wysłuchane THE END!
Wszystko to dla Nas było bardzo wyjątkowe.
Niedziela, czas powrotu. Wspólne śniadanko w pobliskiej kawiarence,
filiżanka spienionej latte macchiato dla Krzysia i cappuccino z dodatkiem
szczypty sypkiej czekolady dla Ewelci. Toż to prawdziwa rozkosz dla
smakoszy kawy i jakże miły element słodzący Nam zbliżający się powrót do domu.
Pakowanie, uściski, pożegnania...
Weekend pełen nowych doświadczeń i niecodziennej atmosfery dobiega końca.
Wracamy do Polski.
Dodano: 2010-02-27
|
|
|
|
| Komentarze (2)
|
|
|
|
|
|

Ślub
Zaczęło się w marcu. Nie...
Wszystko miało miejsce w uroczym Zakhyntos w 2009 roku - tam nastąpiły Nasze zaręczyny.
Kolejno przyszła jesień, pojawił się śnieg i znowu przywitała Nas wiosna...
Dodano: 2011-02-18
Balaton 2010
Wycieczka na Węgry nad jezioro Balaton była celem naszej podróży. Decyzja podjęta została dosyć wcześnie. Głównie ze względu, że dotyczyła całej rodziny. Na wyjazd szykowała się mama i tata, Karolcia z Dawidem, znajomi rodziców no i rzecz jasna my.
Dodano: 2011-02-18
Budapeszt 2010
Z samego rana, tuż po śniadanku, spakowaliśmy plecak i udaliśmy się na
pobliską stację kolejową.
Tam Krzyś, dzięki swej dobrej znajomości j. angielskiego bez żadnych
problemów zakupił 2 bilety i udaliśmy się
na upragnioną wycieczkę do stolicy Węgier.
Dodano: 2011-02-13
Closterkeller 2010
Długi Weekend 2009
Safari Zoo 2009
Piwobranie 2009
Czarna Góra 2009
Drezno 2009
Park Linowy 2009
Biskupin 2009
Spływ Piławą 2009
Castle Party 2009
Woodstock 2009
Karpacz 2008
NAJCZESCIEJ ODWIEDZANE
Katakumby Pod Paryżem
palicki.com
|
|