Portfolio, modelki Links Contact

Ostatnia aktualizacja
Czwartek, 18/02/2011

Ostatnio dodane: Budapeszt 2010 Balaton 2010 Ślub

>> skomentuj ten artykuł <<


Karpacz 2008 - tu zaczyna się Nasza historia...

Nasz pierwszy wspólny wypad w góry.

Spotkanie, rozmowa, ostatnie ustalenia (to już rodzaj Naszego rytuału), szybkie pakowanie, czas pędzić na pociąg....Jest mały zarys, drobny plan. Czas na jego ekspresową realizację bo czas nagli, pociągi nie czekają, marzenia już teraz chcą się ziścic. Zakup biletow. Stacja docelowa Jelenia Góra. Później autobusem do Karpacza... W pociągu tłok, stoimy na korytarzach, torby rozłożone na podłodze, niech tylko pociąg ruszy to i my się tak ułożymy :p Pocałunek... i jeszcze jeden, to tak na osłodę, na...otuchę?...Nie, właśnie, że nie na pocieszenie...Może trudno w to uwierzyć ale jest super, przyjaźnie uśmiechnięte twarze wokół Nas, cudowna atmosfera, serce wypełnione po brzegi zadowoleniem. Nie obawiamy się niczego. Wszystko zdaje się być takie proste, tak oczywiste. Miejsce w pociągu - jest, nocleg - zawsze się znajdzie, humory - pomimo aury za oknem (niby deszczowo, ale nie pada) rewelacyjne, szczegółowy plan zwiedzania, wyznaczenie tras - jaki plan? wszystko wyjdzie w "praniu" :p.

Zaczynamy nasz pierwszy, oczywiście nie ostatni wspólny wypad długoweekendowy.

Na korytarzu obok Nas para... na pierwszy rzut oka tak jak my, bez planu, bez przygotowania, pełen spontan... zaczyna się rozmowa, z czasem w wagonie robi się jakby luźniej, zajmujemy dla siebie cały przedział, pól dla Nas, pół dla nich... rozmowa, sen, rozmowa, sen - okazuję się, że można spać jeden na drugim, Ewelcia twierdzi ze całkiem wygodny ze mnie materac, sytuacja zbliża, jednoczy, palimy... Krótki monolog kolegi z pociągu zapatrzonego w obrazy przesuwające się za oknem...

ej zobaczcie tam jest lew......
ale nie... skąd tam lew? przecież pada śnieg... (jesteśmy w okolicach Jeleniej Góry...)




Pierwszy przystanek Jelenia Góra, czas na pobudkę. Spanko na Krzysinym ciałku zakończone. Szybkie przejście na przystanek autobusowy i ruszamy w dalszą drogę. Ulice zaczynają robić się coraz bardziej kręte, chyba zbliżamy się do celu. Widać, już są - piękne, delikatnie ośnieżone szczyty spowite delikatną mgłą. Mżawka... Siąpi, kropi, pada...mocząc włosy i ubrania. Ale nie to jest teraz ważne. Teraz liczymy się tylko My i natura. Dookoła pięknie pachnie świerk, gdzieś do góry słychać delikatny śpiew ptaków. Jest tak cudownie błogo. Oooo... Jest i szyszka. Mimo pory roku ogromna i pięknie rozłożysta. Kopiemy ją sobie, przekornie bawimy się, powoli zmierzając do centrum. Na miasto padają coraz to większe krople, a my? My szczęśliwi, mocno trzymając się za ręce idziemy dalej. Czy w miłości nie przeszkadza padający deszcz? Czas stoi w miejscu. Przemoczona nie czuje chłodu. Jest tylko On i Nasza miłość. Piękna drewniana chatka, przeskok przez strumyk, przejście nad pomostem, czas znaleźć nocleg i posilić się trochę. Pokój nieduży, ale co ważne ciepły, schludnie i czysto urządzony. Szybkie zakupy, gorąca kąpiel, pyszna kolacja w przydrożnej tawernie i grzane piwo z dużą ilością goździków. Długie rozmowy w łóżku, obietnice wczesnej pobudki i....
Tak też się stało ;)

Skoro świt przywitało Nas słońce.
Przy śniadaniu uradziliśmy wspólnie, że dzisiaj wybieramy się w góry, z naciskiem na Śnieżkę.




Buty trekkingowe, polar, kurtka przeciwdeszczowa, rękawiczki ciepłe są. Prowiant na drogę przygotowany. Przyda się i termos z kawą. Ruszamy... Przez pewien odcinek trasy idziemy głównymi ulicami w stronę tzw. Górnego Karpacza. Mijamy stragany z folklorem, kapciami i oscypkiem, jeszcze tylko parę metrów stromego podejścia szosą i po chwili wkraczamy na teren Karkonoskiego Parku Narodowego. Wędrujemy utwardzoną drogą, zbudowaną z kamienia, która umożliwia dojazd aut do wyżej położonych schronisk, a dookoła rozpościera się wspaniały widok Karkonoszy. Dalej idziemy już leśną ścieżką, dobrze, że posiadamy twarde obuwie, bo co chwilę potykamy się o głazy i kamienie.

Czas na mały przystanek kofeinowo-czekoladowy. Przytulne schronisko przyciąga pod swe strzechy znużonych turystów. Z kubkiem ciepłego napoju w ręce, tabliczką czekolady w drugiej rozkoszujemy się okolicą, wymieniamy delikatnie, porozumiewawcze spojrzenia, zachwyceni aurą i sobą nawzajem Czas wrócić na szlag. To co ruszamy dalej? Po ok. 30 minutach trudy wejścia wynagradza wspaniały widok na miasto. Miło tak spoglądać z góry na miniaturową siatkę dróg i ścieżek, po których poruszają się, jeszcze mniejsze postacie turystów. Po ok. godzinie na rozdrożu szlaków turystycznych, tuż przy górskim przejściu granicznym z Czechami przed naszymi oczami wyrasta przepiękny widok. < Oto Śnieżka, w swej całej okazałości. Jeszcze tylko uzupełnimy baterie w przydrożnym Domu Śląskim i zaczynamy wspinaczkę po kamiennych schodach okalających grzbiet góry. Zdobycie góry z tego miejsca, to już tylko kwestia czasu. Szczyt jest otulony pierzyną chmur i zdaje się jakby przyjmować w swoje objęcia kolejne zastępy turystów znikających gdzieś w górze za zasłoną mgły. Mały przystanek na zboczu skały. Usiądźmy na chwilę. Panorama górskich dywanów jest z tego miejsca szczególnie wyjątkowa. Jest tak przepięknie, tak uroczo. Chce zatrzymać ten moment w pamięci na zawsze. Przytulasz mnie. Jak dobrze. Tak cudnie mieć Cię blisko przy siebie, wtulać się w Twe ramiona. Tu zaczyna się Nasza historia, to tu wrócimy po latach Kochany. Na górę zostało już tylko kilka kroków. Zanim jeszcze wejdziemy na szczyt zatrzymajmy się proszę na moment. Spowici zasłoną delikatnej mgły, siedzimy w milczeniu, w delikatnej ciszy, bo miłość nie potrzebuje słów. Czasami wystarczy uśmiech który rozwesela dusze, delikatne muśnięcie warg, czułe spojrzenie... I kto powiedział, ze miłość przychodzi wiosną? ;) Jesteśmy u celu. Szczyt zdobyty. Serca gorące. Czas rozgrzać i zmarznięte rączki. Coca-Cola (dla Michulka :p) kolejno gorący barszczyk, kanapki. Teraz można iść dalej. Na miejscu poznajemy parę turystów z którymi jak się okazało mieliśmy okazję spotkać się już wcześniej, po drodze na Śnieżkę zaobserwowali Nas w momencie gdy szukaliśmy zagubionej zaślepki od aparatu... teraz, było Nam dane poznać się bliżej... dalszą drogę pokonaliśmy już wspólnie

Droga powrotna jest bardziej wygodna i nie zmusza to wielkiego wysiłku. Mijamy polany, podziwiamy ogromne połacie kosodrzewiny. Kolejne spotkania podróżnych wędrowców. Mała przerwa na zdjęcia przy Małym Stawie. I niech żałują Ci, którzy nie zabrali ze sobą aparatu, jak również Ci którzy tu jeszcze nie byli :p Nieco dalej sławetne Schronisko Samotnia i obowiązkowe wejście do środka. Nie ma to jak grzaniec wypity w tym klimatycznym miejscu ;) Nie bez przyczyny Samotnia nazywana jest perełką wśród dolnośląskich schronisk. W towarzystwie nowo poznanych kompanów wędrówki, docieramy kolejno do szlaku na którym mijamy fantazyjne Pielgrzymy. Nieco dalej jest i Słonecznik. Obowiązkowa wspinaczka na najbliższy głaz. Seria zdjęć. Łyk herbaty, słodkie gumisie. Idziemy dalej.

Zbliża się wieczór. Słońce schowało się za chmurami, zaczyna wiać coraz chłodniejszy wiatr, a przed Nami jeszcze długa droga, bez mapy, kompasu czy możliwości oświetlenia trasy.

W mieście: gorący prysznic, szybka zmiana stroju. CZAS NA PARTY :) Na drodze wyjazdowej w dolnej części Karpacza znajduje się miła choć na pierwszy rzut oka o mało chwytliwej nazwie knajpka, gdzie można skosztować rodzimych trunków i pobawić się przy międzynarodowych standardach muzyki danc`owej - takie 2 w 1 ;))) Czy piliście kiedyś "jarzeniówkę"? Jeśli nie, specjalny przepis podamy mailem szczególnie zainteresowanym :p Były tańce, alkohol, muzyka, śpiew i dobra zabawa - czy może być lepsze zwieńczenie wieczoru ;)
Nazajutrz czekało Nas pakowanie. Sielanka dobiega końca. Czas kupić pamiątki, zrobić drobne zakupy. Ruszamy w drogę.


Trasę powrotną urozmaicamy wycieczką do Szklarskiej Poręby i zwiedzeniem wodospadu Kamieńczyka. Kaski w dlon i chodzimy w dól. Ogrom wodospadu znany z opowiesci przewodników niestety nie spelnia oczekiwan... Pamiątkowe zdjęcia i ruszamy dalej...

Na trasie mijamy wzgórze, a na nim ruiny pięknego zamku. To Chojnik - zbudowany przez księcia Bolka II jako jeden z elementów fortyfikacji granic księstwa. Zanim jeszcze zdobędziemy jego mury, czeka nas przeprawa przez gęsto okalający go park.

Jesień tego roku była bardzo piękna. Jasne, wyjątkowo słoneczne jak na tę porę roku niebo. Czerwone, żółte, purpurowe, pomarańczowe i brązowe liście malowniczo zdobią teren. Jakaś tajemnicza moc tkwi w tym miejscu. Ogarnęło Nas dzikie szaleństwo. Wpadliśmy w dziki pęd, wdrapując się na skałki, przeskakując po kamieniach w strumieniu. Wyzwoliła się w Nas radość dziecka, taką czysta, spontaniczna. Miłość uskrzydla, dodaje energii, odkrywa w Nas uśpione przez lata uczucia... Chwilę później jesień nastroiła Nas nieco leniwiej, refleksyjnie, co nie znaczy, że mniej pogodnie. Zastanawialiście się kiedyś dlaczego liście zmieniają barwę? Chyba czas na zdjęcia? Już? Oooo i jeszcze jedno? Aparat + blyszczyk = ??? podręczny zestaw do makijażu :p A teraz buzi. Jest w ustka. A nosek, a czółko, a brewka? Przecież byłam grzeczna :p Jesteśmy na zamku, wspinamy się na wieże, skąd rozciąga się malownicza panorama Karkonoszy i Kotliny Jeleniogórskiej. Niestety jak ogólnie wiadomo, wszystko co dobre szybko się kończy... Wracamy do domu.


Dziękuję i ...


...zaczynam wierzyć w przeznaczenie :*





Nie za drogi nocleg w centrum Karpacza tuż przy letnim torze saneczkowym "Kolorowa" znajdziecie u bardzo sympatycznej i skłonnej do negocjacji Pani Wydry. Villa "Turnia" Tel 75 76-19-873

Dodano: 2010-01-18

 

Komentarze (2)     >> dodaj komentarz <<
1. "Żaden wiatr nie jest dobry dla okrętu, który nie zna portu swego przeznaczenia" Wy ten port już znacie (tylko szybciej płyńcie do niego :p ) i to jest cudowne :* buziaki Kochani
daga 2010-01-20 15:44
2. "Każdy przecież początek to tylko ciąg dalszy, a księga zdarzeń zawsze otwarta w połowie." W.Szymborska Drogi Waszego życia spotkały się tworząc jedną... pozdrawiam ciepło
Jasmin 2010-01-22 14:03
>> dodaj komentarz <<

 

 



Ślub
Zaczęło się w marcu. Nie...
Wszystko miało miejsce w uroczym Zakhyntos w 2009 roku - tam nastąpiły Nasze zaręczyny. Kolejno przyszła jesień, pojawił się śnieg i znowu przywitała Nas wiosna...

Dodano: 2011-02-18

Balaton 2010
Wycieczka na Węgry nad jezioro Balaton była celem naszej podróży. Decyzja podjęta została dosyć wcześnie. Głównie ze względu, że dotyczyła całej rodziny. Na wyjazd szykowała się mama i tata, Karolcia z Dawidem, znajomi rodziców no i rzecz jasna my.

Dodano: 2011-02-18

Budapeszt 2010
Z samego rana, tuż po śniadanku, spakowaliśmy plecak i udaliśmy się na pobliską stację kolejową. Tam Krzyś, dzięki swej dobrej znajomości j. angielskiego bez żadnych problemów zakupił 2 bilety i udaliśmy się na upragnioną wycieczkę do stolicy Węgier.

Dodano: 2011-02-13



Closterkeller 2010

Długi Weekend 2009

Safari Zoo 2009

Piwobranie 2009

Czarna Góra 2009

Drezno 2009

Park Linowy 2009

Biskupin 2009

Spływ Piławą 2009

Castle Party 2009

Woodstock 2009

Karpacz 2008


NAJCZESCIEJ ODWIEDZANE

Katakumby Pod Paryżem
Byłeś kiedyś pod ziemią? - maj 2008

palicki.com

modelki,fotomodelki,hostessy,agencje,baza modelek

fotografia ślub

home| portfolio| links| contact | sitemap

Copyright (C) 2008 by Chris
Design by Bocian