|
|
|
|
|
|
|
|
|
Ostatnio dodane:
Karpacz 2008,
Drezno 2009,
Narty 2009,
Closterkeller 2010
Dlugi Weekend 2009
|
|
|
|
|
|
Karpacz 2008 - tu zaczyna się Nasza historia...
Nasz pierwszy wspólny wypad w góry.
Spotkanie, rozmowa, ostatnie ustalenia (to już rodzaj Naszego rytuału), szybkie pakowanie, czas pędzić na pociąg....Jest mały zarys, drobny plan.
Czas na jego ekspresową realizację bo czas nagli, pociągi nie czekają, marzenia już teraz chcą się ziścic. Zakup biletow.
Stacja docelowa Jelenia Góra. Później autobusem do Karpacza...
W pociągu tłok, stoimy na korytarzach, torby rozłożone na podłodze, niech tylko pociąg ruszy to i my się tak ułożymy :p
Pocałunek... i jeszcze jeden, to tak na osłodę, na...otuchę?...Nie, właśnie, że nie na pocieszenie...Może trudno w to uwierzyć ale jest super, przyjaźnie uśmiechnięte twarze wokół Nas, cudowna atmosfera, serce wypełnione po brzegi zadowoleniem. Nie obawiamy się niczego. Wszystko zdaje się być takie proste, tak oczywiste.
Miejsce w pociągu - jest, nocleg - zawsze się znajdzie, humory - pomimo aury za oknem (niby deszczowo, ale nie pada) rewelacyjne, szczegółowy plan zwiedzania, wyznaczenie tras - jaki plan? wszystko wyjdzie w "praniu" :p.
Zaczynamy nasz pierwszy, oczywiście nie ostatni wspólny wypad długoweekendowy.
Na korytarzu obok Nas para... na pierwszy rzut oka tak jak my, bez planu, bez przygotowania, pełen spontan...
zaczyna się rozmowa, z czasem w wagonie robi się jakby luźniej, zajmujemy dla siebie cały przedział, pól
dla Nas, pół dla nich... rozmowa, sen, rozmowa, sen - okazuję się, że można spać jeden na drugim,
Ewelcia twierdzi ze
całkiem wygodny ze mnie materac, sytuacja zbliża, jednoczy, palimy...
Krótki monolog kolegi z pociągu zapatrzonego w obrazy przesuwające się za oknem...
ej zobaczcie tam jest lew......
ale nie... skąd tam lew? przecież pada śnieg... (jesteśmy w okolicach Jeleniej Góry...)
Pierwszy przystanek Jelenia Góra, czas na pobudkę. Spanko na Krzysinym ciałku zakończone. Szybkie przejście na przystanek autobusowy i ruszamy w dalszą drogę. Ulice zaczynają robić się coraz bardziej kręte, chyba zbliżamy się do celu. Widać, już są - piękne, delikatnie ośnieżone szczyty spowite delikatną mgłą.
Mżawka... Siąpi, kropi, pada...mocząc włosy i ubrania. Ale nie to jest teraz ważne. Teraz liczymy się tylko My i natura. Dookoła pięknie pachnie świerk, gdzieś do góry słychać delikatny śpiew ptaków. Jest tak cudownie błogo.
Oooo...
Jest i szyszka. Mimo pory roku ogromna i pięknie rozłożysta. Kopiemy ją sobie, przekornie bawimy się, powoli zmierzając do centrum. Na miasto padają coraz to większe krople, a my? My szczęśliwi, mocno trzymając się za ręce idziemy dalej.
Czy w miłości nie przeszkadza padający deszcz? Czas stoi w miejscu. Przemoczona nie czuje chłodu. Jest tylko On i Nasza miłość.
Piękna drewniana chatka, przeskok przez strumyk, przejście nad pomostem, czas znaleźć nocleg i posilić się trochę.
Pokój nieduży, ale co ważne ciepły, schludnie i czysto urządzony. Szybkie zakupy, gorąca kąpiel, pyszna kolacja w przydrożnej tawernie i grzane piwo z dużą ilością goździków.
Długie rozmowy w łóżku, obietnice wczesnej pobudki i....
Tak też się stało ;)
Skoro świt przywitało Nas słońce.
Przy śniadaniu uradziliśmy wspólnie, że dzisiaj wybieramy się w góry, z naciskiem na Śnieżkę.
Buty trekkingowe, polar, kurtka przeciwdeszczowa, rękawiczki ciepłe są. Prowiant na drogę przygotowany.
Przyda się i termos z kawą. Ruszamy...
Przez pewien odcinek trasy idziemy głównymi ulicami w stronę tzw. Górnego Karpacza. Mijamy stragany z folklorem,
kapciami i oscypkiem, jeszcze tylko parę metrów stromego podejścia szosą i po chwili wkraczamy na teren Karkonoskiego
Parku Narodowego. Wędrujemy utwardzoną drogą, zbudowaną z kamienia, która umożliwia dojazd aut do wyżej położonych
schronisk, a dookoła rozpościera się wspaniały widok Karkonoszy.
Dalej idziemy już leśną ścieżką, dobrze, że posiadamy twarde obuwie, bo co chwilę potykamy się o głazy i kamienie.
Czas na mały przystanek kofeinowo-czekoladowy. Przytulne schronisko przyciąga pod swe strzechy znużonych turystów. Z kubkiem ciepłego napoju w ręce,
tabliczką czekolady w drugiej rozkoszujemy się okolicą, wymieniamy delikatnie, porozumiewawcze spojrzenia, zachwyceni aurą i sobą nawzajem
Czas wrócić na szlag. To co ruszamy dalej? Po ok. 30 minutach trudy wejścia wynagradza wspaniały widok na miasto.
Miło tak spoglądać z góry na miniaturową siatkę dróg i ścieżek, po których poruszają się, jeszcze mniejsze postacie turystów.
Po ok. godzinie na rozdrożu szlaków turystycznych, tuż przy górskim przejściu granicznym z Czechami przed naszymi
oczami wyrasta przepiękny widok.
<
Oto Śnieżka, w swej całej okazałości. Jeszcze tylko uzupełnimy baterie w przydrożnym
Domu Śląskim i zaczynamy wspinaczkę po kamiennych schodach okalających grzbiet góry. Zdobycie góry z tego miejsca, to już tylko kwestia czasu. Szczyt jest otulony pierzyną chmur i zdaje się jakby przyjmować w swoje objęcia kolejne zastępy turystów znikających gdzieś w górze za zasłoną mgły.
Mały przystanek na zboczu skały. Usiądźmy na chwilę. Panorama górskich dywanów jest z tego miejsca szczególnie wyjątkowa.
Jest tak przepięknie, tak uroczo. Chce zatrzymać ten moment w pamięci na zawsze. Przytulasz mnie. Jak dobrze.
Tak cudnie mieć Cię blisko przy siebie, wtulać się w Twe ramiona. Tu zaczyna się Nasza historia, to tu wrócimy po latach Kochany.
Na górę zostało już tylko kilka kroków. Zanim jeszcze wejdziemy na szczyt zatrzymajmy się proszę na moment.
Spowici zasłoną delikatnej mgły, siedzimy w milczeniu, w delikatnej ciszy, bo miłość nie potrzebuje słów.
Czasami wystarczy uśmiech który rozwesela dusze, delikatne muśnięcie warg, czułe spojrzenie...
I kto powiedział, ze miłość przychodzi wiosną? ;)
Jesteśmy u celu. Szczyt zdobyty. Serca gorące. Czas rozgrzać i zmarznięte rączki. Coca-Cola (dla Michulka :p)
kolejno gorący barszczyk, kanapki. Teraz można iść dalej. Na miejscu poznajemy parę turystów z którymi jak się
okazało mieliśmy okazję spotkać się już wcześniej, po drodze na Śnieżkę zaobserwowali Nas w momencie gdy szukaliśmy
zagubionej zaślepki od aparatu... teraz, było Nam dane poznać się bliżej... dalszą drogę pokonaliśmy już wspólnie
Droga powrotna jest bardziej wygodna i nie zmusza to wielkiego wysiłku. Mijamy polany, podziwiamy ogromne połacie
kosodrzewiny. Kolejne spotkania podróżnych wędrowców.
Mała przerwa na zdjęcia przy Małym Stawie. I niech żałują Ci,
którzy nie zabrali ze sobą aparatu, jak również Ci którzy tu jeszcze nie byli :p
Nieco dalej sławetne Schronisko Samotnia i obowiązkowe wejście do środka. Nie ma to jak grzaniec wypity w tym
klimatycznym miejscu ;) Nie bez przyczyny Samotnia nazywana jest perełką wśród dolnośląskich schronisk.
W towarzystwie nowo poznanych kompanów wędrówki, docieramy kolejno do szlaku na którym mijamy fantazyjne
Pielgrzymy. Nieco dalej jest i Słonecznik. Obowiązkowa wspinaczka na najbliższy głaz. Seria zdjęć.
Łyk herbaty, słodkie gumisie. Idziemy dalej.
Zbliża się wieczór. Słońce schowało się za chmurami, zaczyna wiać coraz chłodniejszy wiatr, a przed
Nami jeszcze długa droga, bez mapy, kompasu czy możliwości oświetlenia trasy.
W mieście: gorący prysznic, szybka zmiana stroju. CZAS NA PARTY :) Na drodze wyjazdowej w dolnej części
Karpacza znajduje się miła choć na pierwszy rzut oka o mało chwytliwej nazwie knajpka, gdzie można
skosztować rodzimych trunków i pobawić się przy międzynarodowych standardach muzyki danc`owej - takie 2 w 1 ;)))
Czy piliście kiedyś "jarzeniówkę"? Jeśli nie, specjalny przepis podamy mailem szczególnie zainteresowanym :p
Były tańce, alkohol, muzyka, śpiew i dobra zabawa - czy może być lepsze zwieńczenie wieczoru ;)
Nazajutrz czekało Nas pakowanie. Sielanka dobiega końca. Czas kupić pamiątki, zrobić drobne zakupy.
Ruszamy w drogę.
Trasę powrotną urozmaicamy wycieczką do Szklarskiej Poręby i zwiedzeniem wodospadu Kamieńczyka. Kaski w dlon i chodzimy w dól.
Ogrom wodospadu znany z opowiesci przewodników niestety nie spelnia oczekiwan... Pamiątkowe zdjęcia i ruszamy dalej...
Na trasie mijamy wzgórze, a na nim ruiny pięknego zamku. To Chojnik - zbudowany przez księcia Bolka
II jako jeden z elementów fortyfikacji granic księstwa. Zanim jeszcze zdobędziemy jego mury, czeka
nas przeprawa przez gęsto okalający go park.
Jesień tego roku była bardzo piękna. Jasne, wyjątkowo słoneczne jak na tę porę roku niebo. Czerwone,
żółte, purpurowe, pomarańczowe i brązowe liście malowniczo zdobią teren.
Jakaś tajemnicza moc tkwi w tym miejscu. Ogarnęło Nas dzikie szaleństwo.
Wpadliśmy w dziki pęd, wdrapując się na skałki, przeskakując po kamieniach w strumieniu. Wyzwoliła się w Nas radość dziecka, taką czysta, spontaniczna. Miłość uskrzydla, dodaje energii, odkrywa w Nas uśpione przez lata uczucia...
Chwilę później jesień nastroiła Nas nieco leniwiej, refleksyjnie, co nie znaczy, że mniej pogodnie.
Zastanawialiście się kiedyś dlaczego liście zmieniają barwę?
Chyba czas na zdjęcia? Już? Oooo i jeszcze jedno? Aparat + blyszczyk = ??? podręczny zestaw do makijażu :p
A teraz buzi. Jest w ustka. A nosek, a czółko, a brewka? Przecież byłam grzeczna :p
Jesteśmy na zamku, wspinamy się na wieże, skąd rozciąga się malownicza panorama Karkonoszy i Kotliny Jeleniogórskiej.
Niestety jak ogólnie wiadomo, wszystko co dobre szybko się kończy...
Wracamy do domu.
Dziękuję i ...
...zaczynam wierzyć w przeznaczenie :*
Nie za drogi nocleg w centrum Karpacza tuż przy letnim torze saneczkowym "Kolorowa" znajdziecie u bardzo sympatycznej i skłonnej do negocjacji Pani Wydry. Villa "Turnia" Tel 75 76-19-873
Dodano: 2010-01-18
|
|
|
|
| Komentarze (2)
|
|
|
|
|
|

Długi Weekend 2009
Środowisko przyrody ma swoje zasadnicze rytmy, którym też człowiek
podlega. Jest to rytm dnia i nocy - wysiłku życia i odpoczynku, ale też
jasności i ciemności, rozumu i ślepych namiętności ekstazy...
Dodano: 2010-07-20
Safari Zoo 2009
Ciepły słoneczny dzień, paliwo w baku zatankowane, koszyk piknikowy spakowany...wyruszyliśmy...tylko ja cały czas nie wiem gdzie?
Dodano: 2010-06-06
Closterkeller 2010
Ostatni weekend marca, pogoda nieciekawa, słońce jakby zniechęcone wszechobecną szarzyzną nie ma choty wyglądać zza chmur. Jednak my nie sugerujemy sie tym co na zewnatrz, nam wystarcza zapał i gorączka w sercach.
Dodano: 2010-05-04
Piwobranie 2009
"Piwo jest dowodem na to, że Bóg nas kocha i chce, byśmy byli szczęśliwi" Benjamin Franklin
Dodano: 2010-04-07 19:43
Czarna Góra 2009
Czarna Góra-nazwa znana chyba wszystkim miłośnikom sportów zimowych. Mała miejscowość położona w masywie Śnieżki, około 6 kilometrów od Stronia Śląskiego. Tam właśnie jedziemy...
Dodano: 2010-03-23 17:00
Drezno 2009
Drezno? Znajomi Krzyska. Koncert The Sisters of Mercy? Brzmi zachęcająco... Godz. 18h. Zjeżdżamy się do mieszkania Agaty...
Dodano: 2010-02-27 23:02
Park Linowy 2009
Ciepłe, słoneczne południe. Niedziela - dzień wolny, przeznaczony na słodkie lenistwo. Nie, to nie tak było :p
Dodano: 2010-02-01 20:45
Karpacz 2008
Spotkanie, rozmowa, ostatnie ustalenia (to już rodzaj Naszego rytuału), szybkie pakowanie, czas pędzić na pociąg....
Dodano: 2010-01-18 22:41
Biskupin 2009
Ta niewielka osada biskupińska jest najbardziej znanym w Europie Środkowej rezerwatem archeologicznym.
Dodano: 2009-11-29 18:00
Spływ Piławą 2009
Rzeka Piława - Nasz pierwszy wspólny spływ kajakowy.
Dodano: 2009-10-24 19:50
Castle Party 2009
Widzieliście kiedyś bladą kobiecą postać w ostrym, ciemnym makijażu, która snułaby się ulicami miasta
Dodano: 2009-09-26 16:00
Woodstock 2009
Woodstock, woodstock, woodstock ... to słowo rozbrzmiewało ostatnio coraz częściej wsród naszych znajomych
Dodano: 2009-08-07 14:00
|
|